Matka matce... wilkiem?

10/7/2021 3 min read

Nasz realny świat przedarł się do świata social mediów. Możemy wzajemnie wymieniać się doświadczeniami, wspierać się, doradzać sobie szukać przydatnych informacji i wiedzy. Niestety czasami wymyka się to spod kontroli i zauważam wiele matek, które chcą być perfekcyjne. Mówią o tym, że każdy popełnia błędy, ale kiedy zauważają, że postępujesz w sposób dla nich niewłaściwy, zaczynają cię potępiać, jakbyś była najgorszą matką. W ich oczach jesteś zła, bo karmisz butelką, bo wysłałaś dziecko do żłobka, bo pozwalasz na „wszystko”. Widzę, jak tracą mnóstwo czasu na dyskusje na forach, obwiniając inne matki, same w tym czasie nie poświęcając własnym dzieciom uwagi. Zauważam hipokryzje. Z jednej strony widzę dużo naprawdę świadomych mam, z drugiej strony widzę, jak zaczynają przeginać i robić się natarczywe. Chciałabym, aby ta mentalność kiedyś się skończyła.

To nie jest takie czarno-białe jak się innym wydaje.

Inni ludzie mogą oceniać cię cały czas. Rodzina w domu, obcy w sklepie, przychodni, komunikacji miejskiej. Spojrzą krzywo, bo dziecko na twoją odmowę kupienia np. lizaka padło na ziemie i krzyczy. Nikt nie pomyśli, że to normalny etap rozwojowy dziecka, albo np., że dziecko ma zaburzenia rozwojowe. Oczekujemy od dzieci zachowań, z którymi my dorośli często mamy problemy. Samoregulacja to nie jest coś, z czym się rodzimy, ale coś, czego trzeba się uczyć. Nawet całe życie. Ci ludzie ocenią ciebie względem twojego dziecka. Mam dla ciebie radę. Miej opinie innych w tyle. Zakładam, że twojemu dziecku nie dzieje się krzywa, że starasz się, jak tylko możesz. Czasem popełniasz nieświadome błędy albo puszczają ci nerwy. Ja też tak mam i miliony innych rodziców także.

W oczach innych nie radzisz sobie jako rodzic, a prawdą jest, że:

Radzi sobie matka, która ma bałagan w domu, bo to znaczy, że ten czas poświęca na ważniejsze dla niej rzeczy np. bawi się z dzieckiem.

Radzi sobie matka, która jest sfrustrowana, bo to znaczy, że jej zależy.

Radzi sobie matka, która prosi o pomoc.

Radzi sobie ojciec, który mówi, że nie daje rady, bo to znaczy, że spróbuje jak najlepiej opiekować się dzieckiem.

W opinii innych twoje dziecko jest niewychowane, bo okazuje publicznie emocje takie jak złość. A ja biję ci brawo, bo to oznacza, że pozwalasz dziecku na bycie człowiekiem.

Jesteś świetnym rodzicem, gdy biegasz od specjalisty do specjalisty, gdy intuicja podpowiada ci, że coś jest nie tak, bo to oznacza, że za wszelką cenę chcesz pomoc swojemu dziecku.

W tym poście nie chodzi o to, żeby z kolei obrzucić błotem matki krytykujące, a zwrócić uwagę na problem. Przecież mamy prawo powiedzieć co wiemy, ale uważajmy, w jaki sposób to robimy. Może trzeba delikatniej albo powiedzieć raz, że uważamy, iż tak jest dobrze, albo zwyczajnie spytać się, czy ktoś potrzebuje naszej porady w tej sprawie. Tylko tyle i aż tyle.

Sama nie jestem taka „święta”. Zdarza mi się pomyśleć „co ta kobieta robi swojemu dziecku”. Łapię się na tym. Właśnie dlatego prowadzę tego bloga, żeby uświadamiać, nie pouczać i narzucać. Kto chce, ten skorzysta z tego, co napisze, kto nie chce, będzie robił to, co uważa, nie ma w tym nic złego. Czasami zauważam pewne błędy rodzicielskie u innych, ale jeśli ktoś nie prosi mnie o radę, to nie komentuję. Mimo to zawsze jestem dla tych, którzy porady potrzebują i pomagam na tyle, na ile mam wiedzy i doświadczenia.

Łatwiej jest nam coś zauważyć, kiedy sytuacja nas nie dotyczy, gdy jesteśmy „z boku”, to jak najbardziej normalne. Chodzi o obiektywność. Dlatego tak łatwo nam osądzać innych, ich postępowanie. Takiego wglądu nigdy nie dokonamy w ocenie własnej sytuacji. Dlatego psycholog nie może prowadzić terapii dla znajomych i członków swojej rodziny. Dlatego my psycholodzy też potrzebujemy czasem psychologa.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ale czy to nas upoważnia do ranienia innych?

2021 Copyright psycholozkaholistycznie.pl