„Bunt dwulatka” - czy to norma rozwojowa?

10/18/20223 min read

„Bunt dwulatka” taka nazwa przyjęła się wiele lat temu i została z nami do dziś. Gdy nasze dziecko zaczyna zachowywać się inaczej (pomijając dzieci w trudym temperamentem), czyli zaczyna doświadczać silnych emocji, szczególnie złości i gniewu, albo po raz tysięczny w ciągu dnia słyszymy słowo „nie”, co to tej pory mogło zdarzać się sporadycznie. Czas ten jest normą rozwojową i zamiast nazywać to buntem, czym w rzeczywistości nie jest i kieruje na nasze dziecko negatywną etykietę, możemy bliżej przyjrzeć się temu okresowi. Miedzy 18 a 36 miesiącem życia dziecka występuje kluczowa dla rozwoju faza poczucie autonomii versus zwątpienie i wstyd. Jeżeli chcemy wychować dziecko na szczęśliwego dorosłego, który wierzy w siebie i swoje możliwości, musimy zrobić wszystko, aby pomóc mu w rozwinięciu poczucia autonomii.

W tej fazie dziecko chce być niezależne, kontrolować to, co dzieje się wokół niego. Często jest labilne emocjonalnie i szybko zmienia zdanie, co może sprawić, że nam dorosłym brakuje często cierpliwości i zamiast zrozumieć, że jest to normalne, sami zaczynamy zachowywać się jak dzieci, bo za wszelką cenę próbujemy postawić na swoim, żeby przypadkiem dziecko „nie weszło nam na głowę”. Gdzie jest haczyk? Im sztywniej podchodzimy do dziecka w tym okresie, tym częściej mogą się zdarzać bardzo silne wybuchy złości, agresja, a dziecku zaczyna narastać zwątpienie. Trzeba pamiętać, że dziecko w wieku od półtora roku do trzech lat, to jeszcze bardzo małe dziecko i wszelkie próby odwoływania się do logicznych argumentów nie będą przynosić skutku z racji tego, że dzieci mają jeszcze niewykształconą korę czołową, która między innymi odpowiada właśnie za logiczne myślenie, empatię, język, przywoływanie wspomnień. Są sytuacje, kiedy nie mamy wyjścia i musimy czegoś zabronić dziecku ze względów bezpieczeństwa i to jest oczywiste, ale w sytuacji, gdy nasz 2-latek chce sam pić ze szklanki, ubrać się w wybraną koszulkę, albo biegać po pokoju, pozwólmy mu na to. Dziecko na tym etapie łaknie doświadczeń, uczy się, obserwuje nas dorosłych, powtarza nasze zachowania i czyny. Nie musimy być nieugięci, ale musimy wiedzieć, kiedy wkroczyć do akcji i uczyć dziecko zasad. Zbyt wiele zakazów i prób strofowania dziecka może skończyć się wykształceniem u dziecka wstydu i zwątpienia. Poczucie autonomii służy nabyciu pozytywnej samooceny i poczucia własnej wartości. To nie jest tak, że dajemy dziecku całkowitą swobodę. Każdy dom ma swoje zasady, które przestrzegać musi cała rodzina, więc jeśli zasadą dla dziecka jest sprzątanie po sobie zabawek, to robi to dziecko, nie musi robić tego od razu, ale nie wyręczamy dziecka z tej czynności, możemy mu pomóc, jeśli to zakomunikuje.

Poczucie autonomii rozwija się, gdy pozwalamy dziecku na proste wybory, odpowiednie dla ich etapu rozwoju np. 2-latek może wybrać, z którego kubka chce wypić wodę, albo jaką książeczkę będziesz mu czytać. Te proste wybory dają dziecku komunikat, że jest ważne i jego głos ma znaczenie, a rodzice się z nim liczą.

Pamiętajmy, aby w tym okresie zabezpieczyć możliwie jak najlepiej otoczenie dziecka i schować swoje cenne rzeczy, które mogą nagle wpaść w rączki naszego ciekawskiego człowieczka. Bardzo ważną sprawą również jest nauka, co może zrobić, zamiast mówienie, czego nie może robić. Mogą zdarzać się sytuacje, gdy nasz maluch będzie nas szczypać, samo mówienie, żeby tego nie robić może nie pomoc, a nakręcać sytuacje. Najlepiej jest powiedzieć, czemu nie chcemy, aby to robił, można również odwrócić uwagę dziecka, aby nie wzmacniać zachowania. Możemy pokazać, aby dziecko nas pogłaskać i mówić, że to jest przyjemne. Oczywiście sytuacje ze szczypaniem mogą pojawiać się jeszcze kilkukrotnie, zanim mózg naszego dziecka przetworzy informację o tym, że jest to niewłaściwe, ale z czasem zobaczysz, że dziecko pewnego dnia przestanie to robić, bo zamodelujesz mu prawidłowe zachowanie.

Rodzicu, babciu, ciociu, nauczycielu pamiętaj to nie „bunt dwulatka” a faza poczucia autonomii. Możesz nazwać to, jak chcesz, aby z pozytywnym wydźwiękiem. Rodzicom życzę ogromnych pokładów cierpliwości, czasu na relaks i jak najmniej frustracji.